Kontynuacja to priorytet

Z Przewodniczącym Rady Gminy Chełm Śląski, Kazimierzem Plewnią rozmawia Karolina Brzozowska

ilustracja

– Panie Przewodniczący, jest Pan radnym gminy Chełm Śląski nie pierwszą kadencję…

– To prawda. Jestem najstarszym stażem radnym w naszej gminie. Mandat radnego zdobyłem w wyborach uzupełniających, które zostały przeprowadzone w grudniu 1997 roku po śmierci pana Jana Chuchacza. Znalazłem się w składzie Rady Gminy pierwszej kadencji i od tego czasu wolą wyborców uzyskuję mandat radnego. To już moja piąta kadencja.

– Gratuluję. Wypada mi, jak sadzę, zapytać Pana Przewodniczącego o najważniejsze uchwały Rady Gminy piątej kadencji?

– Odpowiem może tak. Najważniejszą sprawą, z mojego punktu widzenia, jest mocna nić porozumienia, jaką nawiązała rada z wójtem na samym progu działalności kadencji. Uzgodniliśmy sobie cele, które rada i gmina postanowiły zrealizować w ciągu czterech lat. W tej kadencji nikt z radnych, reprezentujących przecież różne okręgi wyborcze, nie forsuje na siłę swoich bieżących pomysłów, tylko wspólnie realizujemy uzgodnione i umieszczone w harmonogramie działania. Spokojnie i rozumnie. Bez egoizmów.

– Czyli?

– Weźmy przykład realizowanego przez gminę projektu przebudowy kanalizacji. Obecnie trwa jego trzeci etap, jest to inwestycja wieloletnia, a dzisiaj jest już praktycznie na finiszu. Wiąże się to z robotami ziemnymi i uciążliwościami dla mieszkańców. Zapewne radni w okręgach, gdzie trwały czy trwają roboty, niekiedy słyszą narzekania. A to podczas samych prac, a to podczas odtwarzania infrastruktury po ich zakończeniu. Czemu trudno się dziwić, bo nikt nie lubi utrudnień. Ale radni uzbrojeni w argumenty i wiedzę o przebiegu robót, potrafią uspokoić nastroje niezadowolonych. A jak pokazują media, gdzie indziej nie brakuje takich, którzy nawet takie sytuacje wykorzystują do niby-politycznych celów. My w Chełmie nastawieni jesteśmy na budowanie wspólnego dobra, a nie na burzenie. Na kontynuację…

– Kontynuacja to modne słowo w Chełmie…

– Oddaje istotę naszej pracy w Radzie Gminy. To w zasadzie słowo klucz w naszej gminie. Pan wójt zawsze podkreśla, że kontynuacja wieloletniego planu rozwojowego jest priorytetem. I trudno się nie zgodzić. Oczywiście nie zawsze odbywa się bez problemów. Inwestycje zależą od środków finansowych, a ich ilość zależy nie tylko od możliwości gminy. Ale nie tylko w tym rzecz…

– A w czym, jeśli wolno zapytać?

– Żyjemy w państwie prawa i musimy kierować się ustawami. Nierzadko można odnieść wrażenie, że ustawodawca nie bardzo liczy się z samorządami i dodaje zadań, „zapominając” o proporcjonalnym dodaniu środków. Niekiedy niemal wiąże ręce, jak przekonaliśmy się przy wprowadzeniu tak zwanej ustawy śmieciowej. My akurat byliśmy świetnie przygotowani, więc obyło się bez perturbacji, a ja nawet uważam, że wdrożyliśmy ustawę w sposób wzorcowy. Inni jednak przeżyli, co również obserwowaliśmy w mediach, chwile grozy.

– Ogólnie mówiąc zadań własnych coraz więcej, ale środków niekoniecznie.

– Ale od lat mądrze gospodarując, radzimy sobie. Niekiedy ci, co spoglądają z boku, nie kryją zdumienia. Jak choćby w przypadku oświaty.

– Nie likwidujecie szkół? Wszak niż demograficzny…

– Nic z tych rzeczy. Od początku powstania gminy nie było ani jednego takiego przypadku, a wręcz przeciwnie.

– Myśli Pan o szkole ponadgimnazjalnej?

– To ewenement w całym kraju. Przecież szkoły tego typu prowadzą powiaty, a u nas gmina. Co przecież jest– obiektywnie patrząc– dodatkowym obciążeniem naszego budżetu. Ale uczniowie zdobywają tak zwane niszowe zawody, czyli poszukiwane na rynku. I to jest korzyść długofalowa dla gminy. Zresztą– nigdy nie robiliśmy w Chełmie oszczędności na jednostkach oświatowych. Między innymi z tego powodu cieszymy się ze świetnych wyników egzaminacyjnych naszych pociech, a mówię przecież nie tylko o rewelacyjnych rezultatach chełmskich gimnazjalistów.

– Pytanie jak sądzę retoryczne, niemniej je zadam. Jest Pan dumny z Chełmu Śląskiego?

– Oczywiście. Przede wszystkim od dwudziestu lat rozwijamy się w sposób satysfakcjonujący. Gdy odzyskiwaliśmy samorządność były też obawy – jak to będzie. Przecież i Chełm, i Chełm Mały, i Kopciowice jako peryferie Tychów czy Mysłowic były zaniedbane. Wiec jestem dumny z tego, że rozwijamy się, jak to się mówi, z głową. Jestem dumny z tego, że przybywają mieszkańcy z innych miast, aby się tu osiedlać. Wniosek? Chełm jest bardzo dobrym miejscem do życia. Jestem dumny z tego, że mamy wspaniały poziom edukacji w naszych szkołach, a przedszkola rodzicom nie odmawiają przyjęcia pociech, gdy tylko zgłaszają swoja wolę. Jestem dumny, że nie ma tu konfliktów politycznych, tylko w zgodzie i w debacie budujemy wspólną przyszłość. Jestem dumny z czystości i porządku, jakie u nas panują. Jestem dumny jeszcze z powodu wielu rzeczy, które tworzą ze mnie patriotę lokalnego. Służącego poprzez prace w samorządzie gminnym naszym mieszkańcom. Robię to, jak najlepiej potrafię.