Jesteśmy dumni z Chełmu Śląskiego

Ze Stanisławem Jagodą, wójtem Chełmu Śląskiego rozmawia Karolina Brzozowska.

ilustracja

– Panie Wójcie, w tym roku Gmina Chełm Śląski zbliża się do jubileuszu 20-lecia odrodzonej samorządności. Takie rocznice są zawsze okazją do podsumowań, refleksji, wspomnień. Będziecie świętować i cieszyć się?

– Myślę, że tak. Mamy wiele powodów do radości i świętowania, gdyż idea utworzenia samodzielnej gminy była doskonała. Wiem, że takiego zdania jest większość mieszkańców Chełmu Śląskiego, Chełmu Małego i Kopciowic. Myślę o tych, którzy tu się urodzili, do których i ja się zaliczam, ale także o tych, którzy przybyli do nas, umownie mówiąc, wczoraj, czy przedwczoraj… Oczywiście mając na uwadze dwudziestoletnią historię.

– Mieszkańcy są zadowoleni z tego, co się stało przed dwudziestu laty, czy z tego co się dzieje aktualnie…

– Doskonale wiedzą, że 20 lat temu wspólnie podjęliśmy się zadania kreowania naszej samodzielności oraz samorządności. Wiele było do zrobienia. Powstawały koncepcje, plany, rodziły się pomysły, bo po 22 latach znowu poczuliśmy się gospodarzami tego miejsca. Zatem dzisiejsze oceny są w pewnym sensie samoocenami nas wszystkich. Są to dobre oceny, choć na pewno zdarzą się i tacy, którzy powiedzą, że mogłyby być jeszcze lepsze.

– Jesteście wyjątkową wspólnotą?

– W mniejszych społecznościach poczucie wspólnoty jest silne. Mocniejsze są więzi społeczne, bo ugruntowane są historycznie, rodzinnie, sąsiedzko. Także u nas prawie wszyscy się znamy, a na pewno wiemy wzajemnie o swoim istnieniu. To zbliża ludzi do siebie. Tak, jesteśmy wyjątkową wspólnotą.

– Sprawowanie władzy w małej, choć wyjątkowej wspólnocie jest trudniejsze?

– To zbyt prosty schemat: łatwiej czy trudniej. Na pewno ludzie, których nasza społeczność obdarzyła mandatem zaufania, sprawują swoje funkcje z wielkim poczuciem powinności i bardziej profesjonalnie. Doskonale znają potrzeby, problemy, dążenia swoich wyborców. Jeżeli nie zabrzmi to zbyt romantycznie powiedziałbym o pewnej autentycznej radości sprawowania władzy. Z drugiej strony– mieszkańcy dobrze znają swoją władzę i kontrolują ją na co dzień. Uważam, że czynią to również z wielkim poczuciem powinności i bardziej profesjonalnie.

– Czyli dokonania 20-lecia to wspólne dzieło?

– Tak trzeba powiedzieć. Warto wspomnieć, że gdy ponad dwadzieścia lat temu rodziła się idea odzyskania samorządności, szybko przystąpiliśmy do działania. Po prostu była tutaj ciągle żywa idea samorządności i samodzielności. Przecież Chełm Śląski do 1973 roku istniał jako samodzielna jednostka lokalnego samorządu. I od tego roku przeżywaliśmy okres kolejnych połączeń w odstępach dwóch lat. Kolejno łączono nas z Imielinem (1973), z Tychami (1975) i z Mysłowicami (1977). Nie pytano wtedy nas, mieszkańców o zdanie, bo władza w PRL wiedziała najlepiej co dobre dla ludu. Tymczasem podmiotowość, samodzielność, samorządność to idee zawsze bliskie ludziom bez względu na uwarunkowania polityczne. Chodzi o to, by czuć się gospodarzem swojego domu, miejsca, gminy… Więc po 22 latach znowu staliśmy się samodzielną gminą.

– Początek był trudny?

– Nie ukrywam, że nie było łatwo. Utworzenie urzędu gminy, nowych jednostek, dobór współpracowników itd. wymagało ogromnego wysiłku. Najbardziej brakowało nam doświadczenia, ale i wtedy i teraz radzimy sobie dobrze.

– Nastąpiła też istotna zmiana w Pana karierze…

– Niewątpliwie. Z wykształcenia jestem górnikiem po Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Po studiach kilkanaście lat pracowałem w kopalniach „Piast” i „Czeczott”. Rygory pracy w kopalni pomagają, co szybko się okazało, w pracy samorządowca i wójta. Rzetelność, odpowiedzialność, poczucie obowiązku niezbędne w branży górniczej są cenne w każdej działalności. Człowiek odpowiedzialny wymaga od innych, ale przede wszystkim od siebie. Żyje ze świadomością, że podejmuje decyzje mające wpływ na życie wielu ludzi. Bezpośredni, ale i pośredni.

– Modernizacja gminy to proces, który zaczął się dwadzieścia lat temu i trwa…

– I będzie kontynuowany. Mamy spore doświadczenie w pozyskiwaniu środków europejskich. Nie wszystko jednak zależy od nas. Na nasze wyniki ma wpływ wiele czynników (sytuacja w kraju, górnictwie, miejscowych firmach). Należy tak gospodarować finansami, aby wystarczyło także na tzw. wkład własny, niezbędny przy pozyskiwaniu europejskich funduszy. Do tej pory dobrze dajemy sobie radę i wierzę, że będzie tak dalej.

– Rzeczywiście– budziliście podziw i, co tu kryć, zazdrość. Sporo wyróżnień w różnych rankingach.

– Od lat zajmujemy czołowe miejsca w prestiżowych rankingach ogólnopolskich. Nie ukrywam, że jest to powodem dużej satysfakcji zarówno dla mnie jak i wszystkich mieszkańców.

– Wiele kłopotów sprawiła gminom w zeszłym roku tzw. „śmieciowa rewolucja”. Jak poradziliście sobie z realizacją „Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach”.

– Rzeczywiście mieliśmy spore obawy, gdyż sama konstrukcja tzw. „ustawy śmieciowej”, czyli wdrożenia nowych zasad odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych, budziła wątpliwości. Uczestniczyłem w wielu spotkaniach samorządowców na ten temat. Dzisiaj mogę jednak stwierdzić, że u nas nie było „śmieciowej rewolucji” (uśmiech). Oczywiście, były drobne kłopoty, ale tych niedogodności w tak wielkich przedsięwzięciach nie można nigdy do końca wyeliminować.

– Od początku sprawuje Pan funkcję wójta, wybrany pięciokrotnie na to stanowisko – dwa razy wolą radnych i trzy razy wolą mieszkańców w bezpośrednich wyborach. To wyraz bardzo wielkiego zaufania, jakim obdarzają Pana mieszkańcy gminy. Odczuwa Pan satysfakcję?

– Ogromną. Wiem jednak doskonale, że sukcesy wójta ocenia się po rezultatach, czyli patrząc na to jak wygląda gmina, jak tu się żyje, pracuje, uczy. Jest to także wynik wielkiego wysiłku dużego zespołu ludzi: radnych, urzędników, ale przede wszystkim mieszkańców. Wójt organizuje, kieruje i przedstawia takie projekty, że ludzie chcą tu mieszkać, pracować i dobrze się czują. Oczywiście nie jest jak w bajce; bywają decyzje trudne, które niekoniecznie wzbudzają entuzjazm wszystkich mieszkańców. Jednak trwa to do czasu, gdy przekonują się, że decyzje były niezbędne.

– Podamy kilka przykładów..?

– Nie sądzę, abyśmy do nich musieli wracać, zwłaszcza, że rozmawiamy z okazji samorządowych urodzin naszej gminy. Może jedynie zaznaczę, że niepopularność decyzji bywa czasowa, a gdy przynoszą– po jakimś czasie– pozytywne rezultaty, niezadowolenie idzie w niepamięć. I bardzo słusznie.

– Przybywają do Chełmu nowi mieszkańcy?

– Nieustannie. I to bardzo cieszy, świadczy bowiem o tym, że Chełm Śląski to bardzo dobre miejsce do życia. Ludzie kupują tutaj działki i budują ładne domy. Przyjmujemy ich chętnie. W planowaniu rozwoju uwzględniamy potrzeby tworzenia odpowiedniej infrastruktury. Budujemy drogi, oświetlenie, wodociągi, kanalizację i zapewniamy dzieciom miejsca w placówkach oświatowych.

– Właśnie. Zatrzymajmy się przy oświacie…

– U nas nie jest banałem powiedzenie, że dzieci i młodzież to przyszłość Chełmu Śląskiego. Wkładamy wiele wysiłku w zapewnienie dobrej edukacji naszemu młodemu pokoleniu. Zapewniamy dobrą kadrę, odpowiednie warunki materialne. To bardzo ważne, gdyż nasza młodzież coraz częściej wyrusza dalej w świat, aby zdobyć wykształcenie. Dlatego musimy umożliwić jej równy start z innymi. I oczywiście zawsze czekamy na powrót naszych magistrów, inżynierów, a bywa, że i doktorów…

– W zeszłym roku otrzymaliście prestiżowy dyplom Samorządowy Lider Zarządzania 2013 w dziedzinie oświaty. Co oznacza ten dyplom?

– Wysoka komisja, na czele której stali przewodniczący Związku Miast Polskich, Związku Powiatów Polskich i Związku Gmin Wiejskich przyznała nam tytuł, który był wyrazem uznania dla pracy gminy w dziedzinie oświaty. O naszej wysokiej pozycji zadecydowała przede wszystkim reforma chełmskiego zespołu szkół, którą przeprowadziliśmy w 2012 roku. Realizowaliśmy projekt, dziś możemy już to powiedzieć, który był trochę ryzykowny, gdyż szkoła ponadgimnazjalna, dla której organem prowadzącym, jak to w naszym przypadku, jest gmina, to w skali kraju ewenement. Projekt jednak zyskał aprobatę mieszkańców i potrafiliśmy stworzyć zespół, który skutecznie i efektywnie przeprowadził reorganizację. Wszystko się udało i to dostrzeżono, nagradzając nas.

– Wyniki nauczania też są imponujące.

– Tak, to jest nasza wielka radość i żeby unaocznić skalę sukcesów chełmskiej młodzieży, pozwolę sobie przypomnieć, że na przykład w 2013 roku wyniki naszych gimnazjalistów były imponujące. Znacznie przekroczyły tak zwaną średnią powiatu i województwa. To olbrzymi sukces zarówno młodzieży, jej pedagogów, ale przecież także rodziców. Młodzież jest wszędzie wspaniała, ale wszystko zależy od etosu wychowania w domu, rozbudzania zainteresowań przez nauczycieli i motywacji do nauki. Nasi gimnazjaliści osiągają również sukcesy w olimpiadach przedmiotowych organizowanych przez Kuratorium Oświaty w Katowicach i w powiatowych konkursach. Nauczyciele realizują ciekawe projekty, które zachęcają młodzież do pracy. Sukces edukacyjny jest owocem naprawdę ciężkiej pracy wielu środowisk.

– Panie Wójcie, zbliżając się do końca naszej rozmowy. Które dokonania w dwudziestoletniej historii gminy są dla Pana najważniejsze?

– Wszystkie były i są równie ważne, zatem nie chciałbym ustalać jakiejś szczególnej hierarchii. Tym bardziej, że bywają nieporównywalne. Nie da się na przykład porównać dużej inwestycji drogowej z modernizacją ośrodka sportowego. A oba projekty są bardzo istotne dla gminy. Tak jest w wielu innych przypadkach. Najważniejsze jest to, że wszystkie zadania realizujemy skutecznie w zgodzie z wieloletnim planem rozwoju przyjętym na progu odzyskania samorządności. I skrupulatnie go realizujemy od dwudziestu lat.

– Pytanie jak sądzę retoryczne, niemniej je zadam. Jest Pan dumny z Chełmu Śląskiego?

– Rzeczywiście– retoryczne. Jestem dumny z mojej miejscowości, jej mieszkańców i naszych wspólnych osiągnięć. Jestem dumny z mojej małej Ojczyzny. Wierzę, że znakomita większość mieszkańców podziela to wspaniałe uczucie.

– Jedno zdanie podsumowania, to…

– Nie zmarnowaliśmy tych 20 lat!