Wspaniałe miejsce do życia

Z panią Beata Jaskółą, mieszkanką Chełmu Śląskiego, wieloletnim bankowcem rozmawia Karolina Brzozowska

ilustracja

- Chełm Śląski to dobre miejsce do życia?

- Wspaniałe!

- Oho! Tak zapewne mówi się u Państwa w rodzinie od wielu pokoleń.

- W mojej rodzinie mówiło się od pokoleń o wielu istotnych sprawach, ale o Chełmie najmniej. Chociaż muszę przyznać, że w ostatnich ośmiu latach jest to temat ważny (uśmiech).

- A przedtem?

- Przedtem tematem ważnym były Świętochłowice.

- Gdzie Krym, a gdzie Rzym?!

- Świętochłowice były ważne, bo tam mieszkała moja rodzina. Tam mieszkaliśmy z mężem, zanim zapadła decyzja, że przybędziemy tutaj.

- Rozumiem. Przybyliście więc Państwo osiem lat temu…

- Brawo.

- Wolno zapytać o powód tego, trzymając się tej poetyki, przybycia?

- Realizacja marzenie. Mąż marzył o własnym domu…

- Od dziecka?

- Na pewno od dnia, w którym postanowiliśmy wspólnie spędzić przyszłość. Na dobre i na złe (uśmiech).

- Dom miał stanąć gdzieś w górach ? A może nad jeziorem? Lub blisko morza?

- Nie, nie… Jesteśmy realistami. Mieszkaliśmy przecież na Śląsku, pracowaliśmy w Katowicach. Marzeniem męża był dom w spokojnym miejscu, z ogrodem, nieopodal lasu, z miłymi ludźmi w sąsiedztwie. Szybko marzenie męża stało się moim marzeniem. I był jeszcze jeden warunek…

- Aż nie śmiem się domyślać!

- Dosyć praktyczny. Ze względu na miejsce naszej pracy dom powinien być nie dalej niż trzydzieści kilometrów od Katowic. A marzenia, jak wiadomo, trzeba realizować (uśmiech). Pracowaliśmy ciężko, odkładaliśmy pieniądze i coraz skrupulatniej rozważyliśmy szanse, aż mocne strony projektu przeważyły nad słabymi.

- Swoista analiza SWOT. A więc niejako po bankowemu, można powiedzieć …

- Tak, analiza jest niezbędnym elementem każdego przedsięwzięcia, zwłaszcza gdy chcemy zrealizować życiowe marzenie (uśmiech). I znaleźliśmy odpowiednią działkę właśnie w Chełmie Śląskim, na której były tak zwane przyłącza. Kanalizacja, prąd, gaz… Słowem wszystko, co niezbędne, aby zacząć budować dom. Dom, który jak wierzymy, będzie pokoleniowy. No i od ośmiu lat żyjemy tutaj.

- Staliście się chełmiakami

- Od pierwszego dnia przyjazdu. Wie Pani, co było szczególnie wspaniałe?

- ???

- Mówiąc językiem współczesnym – bezzwłoczna integracja. A po prostu – życzliwość i przyjaźń, którą nam tu okazywano na każdym kroku.

- Nie traktowano Was jak obcych?

- Ani przez chwilę. Staliśmy się swoi, jak ci wszyscy, którzy mieszkają tutaj od pokoleń, a także ci, którzy osiedlili się przed nami kilka czy kilkanaście lat wcześniej.

- Wierzyć się nie chce…

- Ale taka jest prawda. Zresztą my też byliśmy zaskoczeni. Przybyliśmy z miasta przemysłowego, z osiedla, z bloku mieszkalnego, gdzie było sporo sąsiadów. I jak to bywa w takich zbiorowościach –sąsiadów życzliwych i mniej życzliwych. Sporo z nich znaliśmy z imienia lub nazwiska, ale nie brakowało takich, których znaliśmy tylko z widzenia. Często – z dalekiego widzenia (uśmiech). Tymczasem tutaj szybko poznaliśmy wszystkich sąsiadów osobiście i zaprzyjaźniliśmy się. Kapitalne i bezcenne doświadczenie!

- Doświadczenie równie pozytywne, gdy wspomina Pani pierwsze wizyty w urzędzie gminy? Urzędników, także urzędników samorządowych, na ogół nie cechuje empatia…

- Ale nie w Chełmie Śląskim!

- Przepraszam, czy piszemy laurkę na dwudziestolecie gminy?

- Być może, ale to przy okazji. Ja przede wszystkim mówię, jak jest naprawdę. Jestem osobą energiczną i dosyć - przynajmniej zdaniem moich bliskich - pozytywnie upartą. Dążącą do zmieniania świata na lepszy….

- Przepraszam, że przerywam, ale osoby o takim temperamencie są nadto wrażliwe. Wiem o czym mówię, ponieważ jak słyszę często, także taka jestem.. Stąd moja uwaga o braku empatii urzędników, choć mówię na podstawie swojego doświadczenia. Fakt, nie byłam interesantem w tutejszym magistracie…

- Nic straconego. Może Pani też się do nas przeprowadzi? Zapraszamy. A wracając do urzędników, a także władz samorządowych. Zapewniam, że są to ludzie obdarzeni empatią. Często „nachodzę” ich ze swoimi pomysłami.

- Także pana wójta?

- Oczywiście. Zawsze w życiu staram się dotrzeć, umownie mówiąc, do głowy. Do osoby, która podejmuje decyzje.

- I wójt „kupuje” Pani projekty?

- Nie wszystkie, ale wiele sensownych propozycji uzyskało wsparcie pana wójta, urzędników gminnych, dyrekcji szkoły, mieszkańców.

- Teraz ja pozwolę sobie powiedzieć – brawo! Ale przejdźmy do konkretów…

- Proszę uprzejmie (uśmiech). Jestem pracownikiem Banku Handlowego (dzisiaj Citi Handlowego), który za pośrednictwem fundacji Kronenberga realizuje różne programy społeczne, zarówno ogólnopolskie jak i lokalne. Bank wspiera działania na rzecz dobra publicznego w zakresie edukacji i rozwoju lokalnego. W ramach tych inicjatyw zaproponowałam pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 modernizację świetlicy szkolnej, a w dalszej kolejności pokoju pedagoga szkolnego i pracowni matematycznej. Oprócz tego powstał przy szkole ładny plac zabaw, który przez kolejne projekty był ulepszany i wyposażany w nowe elementy.

- Na czym polega takie wsparcie?

- Fundacja przyznaje dotację celową wówczas, gdy projekt jest dobrze przygotowany i powstanie we współpracy ze społecznością lokalną. Obrazowo mówiąc fundacja zapewnia środki, a społeczeństwo swój wkład „pokrywa” zaangażowaniem. Dyrekcja szkoły tworzy warunki do realizacji zadania, a rodzice – jak było w tym przypadku - pracują przy całym przedsięwzięciu społecznie.

- Były inne przypadki?

- Oczywiście. W bezpośredniej współpracy z wójtem i urzędem gminy powstał plac zabaw w Chełmie Małym po powodzi w 2010 roku oraz pracownia gitarowa w Gminnym Ośrodku Kultury. Świetne przykłady efektów synergii.

- Gratuluję. Wyznam, że sąsiedzi wskazali mi Panią jako specjalistkę, jakby tu rzec, od krwiodawstwa…

- Chyba raczej jako organizatora cyklicznych akcji oddawania krwi w Chełmie Śląskim? (uśmiech)

- Tak właśnie....

- Wszyscy wiemy, jakie znaczenie ma krew w ratowaniu życia i zdrowia chorych. Wielu z nas chętnie oddałoby swoją krew na ten szczytny cel, ale często brakuje okazji. Tymczasem tu w Chełmie organizujmy punkt oddawania krwi trzy, a nawet cztery razy w roku. Gdy zaczynaliśmy współpracę z Wojewódzką Stacją Krwiodawstwa w 2010 roku, nie brakowało sceptyków. I trzeba przyznać, że wyniki pierwszej akcji nie były porywające. Ale za każdym kolejnym razem były coraz lepsze. A jest to nasza akcja - akcja wszystkich mieszkańców, urzędników gminnych, proboszcza parafii, dyrekcji chełmskich szkół, przedszkoli, właścicieli aptek i sklepów. Wszędzie wiszą plakaty na kilka dni przed przyjazdem odpowiedniego ambulansu. To cykliczna akcja, którą promujemy i propagujemy. Proszę sobie wyobrazić, że w ostatniej akcji krew oddało aż osiemnaście osób. W wojewódzkiej stacji nie kryli i zdumienia i podziwu.

- Generalnie wielu ludzi wykazuje przywiązanie do swojego miejsca zamieszkania. W Chełmie Śląskim jest jednak coś więcej, bo tutaj mieszkańcy są wręcz dumni ze swojej gminy. Owszem, jest to miejscowość zadbana, zmodernizowana, ale żeby aż tak…

- Aż tak właśnie, to specyfika tego miejsca. To jest uwarunkowane historycznie, ale również dniem dzisiejszym. Tu się również żyje dobrze dlatego, bo jest tu dobry gospodarz. Mówię o panu wójcie, ale też o całej władzy samorządowej. To miejsce, gdzie każda sensowna obywatelska inicjatywa ma szanse realizacji. Muszę wyznać, że zastanawiam się, czy nie startować na radną w wyborach samorządowych, gdyż praca dla takich ludzi, jakim jest społeczeństwo w Chełmie Śląskim to wielka przyjemność. Każda moja z poprzednich inicjatyw były pozytywnie odbierana, więc mam nadzieję, że będzie tak również dalej. A oferta sportowa, kulturalna i rekreacyjna jest naprawdę atrakcyjna. Umie Pani tańczyć?

- Dosyć kłopotliwe pytanie…

- Proszę się nie krępować, tylko przyjść do tutejszej szkoły tańca. Może Pani też korzystać – wszędzie za naprawdę nieduże pieniądze - z klubu fitness czy z siłowni. Pochwalę się czymś jeszcze. Można?

- Proszę bardzo.

- Wspólnie z sąsiadami, umownie mówiąc z mieszkańcami tzw. dróg podporządkowanych, zgłosiłam wójtowi inicjatywę ustawienia luster drogowych. I od jakiegoś czasu lustra już stoją. Włączenie się samochodów do ruchu jest teraz bardziej bezpieczne.

- Więc biorąc to wszystko pod uwagę, mogę napisać, że jest Pani dumna z Chełmu Śląskiego?

- Jestem bardzo dumna. To wspaniałe miejsce do życia.